• Wpisów:52
  • Średnio co: 30 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 06:28
  • Licznik odwiedzin:6 796 / 1634 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Stwierdziłam, że czas napisać ostatnią notkę na tym blogu. Dlatego, że definitywnie zrezygnowalam z trybu życia, jaki kiedyś prowadziłam. To wszystko było zle. Głodówki, cięcie się, pro ana. Teraz patrzę na to wszystko i widzę same błędy, które popelnialam przez brak wiary w siebie i brak zrozumienia. Mam tylko nadzieję że to co piszę do kogoś trafi i być może zmieni czyjeś podejście do życia i tego co z nim robi.
 

 
Witajcie. Dzisiaj Wigilia. Rozumiem ze wiele z Was bedzie chowac jedzenie, liczyc ile karp ma kalorii, ile kompotu mozecie wypic itd. Po co? Skoro w Wigilie specjalnie powstrzymujemy sie od jedzenia po to, zeby wieczorem moc sie najesc. Wiem ze niektorym wydaje sie to niezdrowe ale juz udowodniono ze liczy sie bilans calodobowy kalorii, a nie pora ich zjedzenia. Moze Was to nie przekonuje ale tak wlasnie jest. Wesolych Swiat!
  • awatar thin 7teen: zgadzam sie! to bylo w pozytywnym znacxeniu haha przeorszam jesli jakos cie to urazilo misiu! :*
  • awatar thin 7teen: hahaha uwielbiam Cie dxiewczyno haha przyszla napisala co wiedziala ZERO TLUMACZENIA SIE <3 i adios bitchachos mam racje, a wy nie dobranoc hahaha mistrzyni!!!!
  • awatar blacklife: właściwie masz racje, wesołych świąt :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Życie nigdy nie jest idealne. Nawet, jeśli osiągnięcie sylwetkę modelki, co innego będzie nie tak.
Ja bardzo schudłam, bez any! Nie myślałam nawet o tym, co ile ma kalorii, po prostu jem teraz tak, jak mówi mi ciało. Mam ochotę na słodkie-jem cuksa. Słone-kanapkę. Pić-woda. I nigdy nie chodzę głodna!
Jak się głodziłam, to byłam wiecznie nieszczęśliwa i głodna. Poza tym mam teraz 20 lat. To już wiek, w którym bycie pro-ana jest dziecinne... może inaczej: świadczy o byciu niedojrzałą osobą. Nie mówię o anoreksji, bo na nią chorują i 40-latki. Chodzi o świadomy wybór głodzenia się.
Mam nadzieję, że każda z Was dotrwa do 20stki i zrozumie, że to, co robiła było złe i niepotrzebne.
Teraz jestem chuda bez diety i mam na głowie zespół stresu pourazowego, problemy z osobowością itd. Zawsze jest coś, co nam nie pasuje. Po co dokładać sobie mordercze diety? One tylko powodują efekt jojo. Chyba, że ktoś zdąży umrzeć, zanim rozpocznie się faza obżarstwa.
Życzę Wam jak najlepiej. I wcale nie mam anoreksji, zrozumiałam to, jak mama mi powiedziała, że w moim wieku też ważyła około 49 kg.
  • awatar Alice † Liddell: "To już wiek, w którym bycie pro-ana jest dziecinne... " - bardzo trafne słowa, zgadzam się z Tobą.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Haha... wiem, że każdy jest zdolny do wybaczenia, nawet ktoś, kto uważa, że nie jest, że jest urodzonym złem.
Ja sobie wybaczyłam, że byłam zła i dumna i chciałam być kimś najlepszym. Trzeba odwagi, inteligencji, poczucia humoru i sprytu, żeby poradzić sobie z życiem, które przeżywamy tu na Ziemi.
Wy, dziewczyny pro-ana...? Jesteście wspaniałe, ale brakuje Wam którejś z tych cech. Może skromności, może miłości, może wiedzy, w jaki sposób wybaczać i osiągnąć spokój.
 

 
Ludziom trzeba wybaczyć, to jest pierwszy krok do szczęścia.
Jeśli wybaczysz im, wybaczysz też sobie.
Wybaczysz głodzenie się, wybaczysz nienawiść do swojego ciała.
Nie chodzi o to, żeby się głodzić, czy robić posty NA SIŁĘ.
Chodzi o stabilizację, o słuchanie własnego ciała.
  • awatar Gość: Ja nie wybaczyłem. I nigdy tego nie zrobię. Pojebane.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*Suicide*... teraz już to rozumiem. Wystarczy być sobą, żeby ludzie pragnęli Ci pomagać.
Motylkowameba, wzięłam wszystkie aviomariny, które mi zostały, czyli 4. Servenon i Velaxin - leki na depresję. Nie wiem, ile tych wzięłam. Z każdego gdzieś 6/7... straciłam rachubę. Popiłam alkoholem. Greckim odpowiednikiem wódki.
  • awatar *Suicide*: Wiesz ludzie sa jacy sa,ale pośród tych kurew i inych szmat sa naprawde wartościowi ludzie,oczywiście ja sie za takich nie uważam:) Jeśli pokażesz ludzą jaka jesteś naprawde zaczną Cię inaczej traktować :)
  • awatar Motylkowameba: Rozumiem. Trzymaj się ciepło :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziękuje Wam za komentarze <3 Nie poddam się, nie mam tego w planach... Odnalazłam siebie, odnalazłam miłość i wróciły mi siły umysłowe.
Z takim wsparciem być może uda mi się pokonać tą chorobę.
Branie antydepresantów to już przeszłość. Czuję się akceptowana przez ludzi i dziękuję losowi, że nie udało mi się odebrać sobie życia.

EDIT: miałam próbę samobójczą 3 tygodnie temu. Przedawkowanie. Spałam 5 dni.
  • awatar *Suicide*: Jeśli akceptujesz siebie to ogromnhy sukces moim zdaniem :) Wsparcie znajdziesz w każdym,a nawet w takich osobach po których byś sie teg wsparcia nie spodziewała. Życzę Ci powrotu do zdrowia i wszystkiego dobrego :)
  • awatar Motylkowameba: Dobrze, że jest lepiej. :) Oby tak dalej. :) Można wiedzieć, co wzięłaś i ile i jakie były konsekwencje?...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dodam, że jak dzisiaj się zważyłam, to zobaczyłam 49,7 kg.
NIE CIESZĘ SIĘ Z TEGO, TAK JAK CIESZYŁABYM SIĘ ROK TEMU!
PRAWDZIWA ANOREKSJA NIE JEST CZYMŚ, CO CIĘ CIESZY!
 

 
Kurwa. Cała się trzęsę.
Muszę cały czas pić coś ciepłego, wtedy się choć na chwilę rozluźniam.
Sukces. Jem tosty z masłem orzechowym.
I cieszę się, że po 5 godzinach od wstania jestem "gotowa", żeby cokolwiek jeść.
Pieprzcie tą anę, póki możecie! Błagam Was... chociaż jak byłam na Waszym miejscu jakiś rok temu, to też nie słuchałam...
  • awatar Coffeine: Ostatnie zdanie jest mi bardzo bliskie, gdybym tylko posłuchała kilka lat temu...
  • awatar *Suicide*: Walcz dziewczyno i nigdy sie nie poddawaj
  • awatar Motylkowameba: Ludzie to takie zjebane istoty, że dopiero na własnych błędach się nauczą... albo i nie. :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Byłam pro-ana.
Teraz prawdopodobnie mam anoreksję.
Ważę 50 kg przy 170 cm.
Albo mniej, bo nie ważyłam się na czczo.
Nie wiem, co się stało. Wiem tylko, że nagle stałam się bardziej ambitna. I potem wszystko przyszło samo. A ja tego nawet nie zauważyłam...
W każdym razie żyję. Tylko co dalej.
  • awatar skin-and-bones: Powiedz, cieszy Cię to, martwi? Żałujesz, czy wręcz przeciwnie? Chyba wiesz, że przez anę niestety nic dobrego Cię nie spotka. No wiesz, to odbiera zdolności umysłowe. Odbiera ludzi. Przysłania świat, najblizszych, tych, których kochasz, to, co kochasz. Odbiera wszystko co ma jakąkolwiek wartość w życiu. Zostaje tylko jaranie się samą sobą, kontrola, wagą, wyglądem i napawanie się obsesją. Cholernie nienawidzę tej choroby. :< Nie marnuj się... Może spróbuj zawalczyć, póki jeszcze możesz? Póki jeszcze masz własną osobowość? Ją też stracisz... Prędzej czy później stracisz saą siebie, no cóż. Nie chcę Cie urazić ani atakować, żeby nie było, po prostu wiem, jakie to uczucie wplątywać się w anę... Trzymaj się mocno! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Byłam u psychiatry i psychologa. Psychiatra uważa, że jest dobrze. What the fuck.
Psycholog uważa, że jest bardzo źle. Bardzo. Że jestem na samym dole.
Wszystko o mnie wie, a prawie nic nie mówiłam.
Zrezygnowałam ze studiów. Nie wyobrażam sobie tam wracać.
Nienawidzę.
  • awatar chudeszczescie}{: Psychiatra głównie może Ci pomóc farmaceutycznie natomiast psycholog jest od duszy jak to mówią, jeśli chcesz i psycholog jsst spk to zastanów się czy nie warto jej cos powiedzieć może pomóc trzymam kciuki za twoje decyzje }{
  • awatar yourepeleme: a mówisz jej/mu wszystko szczerze? bo ja w sumie mam 2 wizytę i nie wiem... powiedziec "sory pani leki są do dupy, jak dalej na nich pojadę to się zabije"?
  • awatar *Suicide*: Też sądze,że powinnaś zmienic psychiatrę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mam wrażenie, że wolałabym być zupełnie gdzie indziej. ZUPEŁNIE. Czyli właściwie nigdzie.
Nie urodzić się.
Osoba, którą uważałam za pozytywnie nastawioną do mnie dzisiaj na powitanie powiedziała, że wyglądam na bardzo pozytywnie nastawioną do życia i chcącą żyć, jak zawsze. To była ironia. Kurwa, jak ja nienawidzę tych wszystkich ludzi, którzy nic o mnie na dobrą sprawę nie wiedzą, a pociskają takie teksty, że mam ochotę skończyć z tym wszystkim. Nie, wypierdolić z tego świata, powiedziałabym.
Powiedziałam tylko "dzięki" i poszłam do łazienki, żeby powstrzymać atak płaczu przed wykładem.
Potem siedziałam w busie i czułam się, jak najbardziej niewidoczna osoba na świecie. Jakaś grupka przyjaciół tak sobie usiadła, że musiałam siedzieć koło jednego z nich, a oni gadali "przeze mnie". Nienawidzę, jak ktoś komuś coś "przeze mnie" podaje lub rozmawia. Sytuacja, kiedy siedzę między osobami, które ze sobą rozmawiają. Rozumiecie o co chodzi? Wiecznie jestem w takich sytuacjach. I wiecznie ktoś mnie prosi, żebym się przesunęła, bo koniecznie chce usiąść koło swojej psiapsióły. Jak mam się czuć? Winna. Bo jestem zbędna i nie powinnam się w ogóle tam pojawiać. Czuję, że przeszkadzam, że jestem 5 kołem u wozu, a nawet gorzej.


Wczoraj naprawdę byłam bliska samobójstwa. Nie wiem, czy byłam kiedyś bliżej.
  • awatar Szkiele_T-Rex: Wcale nie jesteś zbędna,kochanie. Ja w swojej 36 osobowej klasie dalej jestem samotna,ale nie moge o tym głośno mówic bo unzja mnie za dziwaka. Nie zwracaj uwagi na takich ludzi bo jęlsi nawet non stoo z kims gadaja mogą byc naprawde samotni i nieszczęśliwi w swoim życiu
  • awatar Mademoiselle Abaddon: Ja miałam identycznie na pierwszych dwóch latach studiów. 400 ludzi na roku i niewidzialna ja. Nie miałam do kogo ryja otworzyć i snułam się sama po uczelni, a na zajęciach pełniłam funkcje mebelka. Jeżeli ktoś się do mnie odezwał, to tylko po to, żeby się dowiedzieć jak mi sesja poszła. Od kiedy przestałam starać się być taka sama jak oni, zaczęłam mieć wyjebane, to "nagle" zaczęto mnie zauważać. Z ludźmi ze studiów i tak nie będziesz mieć kontaktów. Po obronie każdy pójdzie w swoją stronę i jedyne na co będzie można liczyć, to zdechłe "cześć" na ulicy. Zresztą jak zaczną się seminaria i zostaniecie podzieleni na grupki, to nałapiesz kontaktów. Nie czuj się temu winna. Jesteś inna od całej reszty, co nie znaczy, że gorsza :) musisz znaleźć sobie jakąś odskocznię od studiów - pracę, jogę, zajęcia z rysunku - cokolwiek.
  • awatar Lilith666satan: Niby mam zupełnie inaczej, a zarazem mam strasznie podobnie. Mój wygląd, czy chociaż to jak sie ubieram zawsze powoduje wlepione spojrzenia i komentarze. Dzieci boją się mnie i uciekają za spódnice mamy. Ludzie milczą jesli obok mnie siedzą w autobusie. Nie zamartwiaj się,chudego : *
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dziękuję osobom, które przychodzą tu tylko po to, żeby się reklamować.
Dziś też nic nie jadłam. Chociaż dopadł mnie straszny głód w pewnym momencie, ale skutecznie pozbawiła mnie apetytu rozmowa z matką. A miałam prawie dobre samopoczucie. Teraz znów czuję się winna, nic nie warta i opuszczona, bez wsparcia.
Pocięłam się. Kończą mi się fajki.
Idę poćwiczyć, chcę się wykończyć. Nie wiem, czy wrócę do domu na weekend. Może przestanę też pić, szybciej zdechnę. Kusi mnie to.
Coraz bardziej pragnę śmierci, z każdym dniem.

Czy jeśli będę wyglądać tak...


... czy wtedy ktoś zda sobie sprawę z tego, jak bardzo cierpię?
  • awatar iamnotsorry: @yourepeleme: Niestety już tak myślą. Depresję we mnie widać na 1wszy rzut oka. Dziś się o tym przekonałam :/
  • awatar incognitus: Wiesz, to jest tak, że coś musi się stać, by ktoś pomyślał "O, ona ma problemy, trzeba jej pomóc" i zazwyczaj wtedy jest już za późno. Ludzie są ślepi, nigdy nic nie widzą.
  • awatar Szkiele_T-Rex: @*Suicide*: *18
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Na pewno przytyłam przez te święta. Na szczęście nie w udach. 47 cm. A kiedyś było 52. Jednak jest jakaś różnica. I tak czuję, że mam grube nogi, zawsze będę już dla siebie gruba.
Jest tylko coraz gorzej. Nie potrafię już się niczym cieszyć, nie chcę już dłużej znosić tego, kim jestem i co się dzieje wokół mnie.
Wczoraj się rozpłakałam, bo tak nie chcę tutaj wracać.
Dzisiaj wzięłam 3 aviomariny, 3 swoje tabletki i popiłam absyntem. Spałam i miałam dziwne sny. Na chwilę mogłam zapomnieć o problemach. Teraz już tylko czuję jakąś dziwną lekkość i tak, jakby coś łaskotało mnie po mózgu.
Zwlekłam się z łóżka 2 godziny po budziku. Prawie nie zdążyłam.
Nic do mnie nie docierało. Poszłam do domu i tam się właśnie upiłam.
Nie wiem, co chciałam osiągnąć. Chyba nie liczyłam na to, że umrę. Powinnam zdechnąć.
  • awatar Paskudnik: http://www.perfekcyjne.pun.pl/forums.php - może zainteresuje Cię rejestracja na forum pro ana/pro mia. Wsparcie, porady. Dołącz do rodziny.
  • awatar martysia1998: Zapraszam do mnie: pro-ana-swiat.blogspot.com/
  • awatar FAT incognitus: Weź się w garść, nie pozwalaj by tak mijały Twoje dni. Czujesz się lepiej? Wątpię. Zapominaj o problemach w inny sposób. Jakikolwiek, ale nie taki.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ech. Gdybym tylko miała więcej czasu, tak bardzo chciałabym mieć czas codziennie tu pisać i Was odwiedzać ;_;
Jednak nie zjadłam nic w piątek. Sobota, niedziela-normalnie w miarę. Wczoraj i dzisiaj nic.
I do czwartku chcę to utrzymać. W nocy szłam do łazienki i prawie zemdlałam. Jak jechałam dzisiaj tramwajem, to był jakiś zakręt i się przewróciłam.
Mam dość samotności, coraz bardziej mnie zżera i chcę już przestać istnieć. Błagam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Już jestem z powrotem.
W rodzinnym mieście spotykam ludzi, znajomych itd.
Znajomi mamy mówią, że się zmieniłam, że schudłam, że kiedyś byłam "w sam raz"... Nienawidzę tych określeń "w sam raz", "dobrze zbudowana", "kobiece kształty". Dla mnie to eufemizm "gruba".
Wczoraj zjadłam tylko pierogi, które dostałam od mamy. Dzisiaj nic nie zjem.
Jutro dopiero wieczorem.
Gdybym była sama, to nic bym nie jadła. Niestety trzeba zachowywać pozory.
Dziewczyny z grupy mi zazdroszczą. Słyszę, jak planują, że "nic nie będą jadły", że któraś tam schudła, ale nie widzi zmian, że coś tam. Widzę te spojrzenia na moje nogi, na mnie. Jak piję wodę. Ana, to jedyne, co tutaj mam i wkurwia mnie, że inni chcą tego, co ja. Chcę być najchudsza, to ma być tylko moje.
shmegeh gdzieś zniknęła, mam nadzieję, że wróci...
  • awatar mojaperfekcja: nic tak nie (de)motywuje jak teksty w stylu "lepiej wyglądasz" "wyglądasz kobieco" itd.
  • awatar Mademoiselle Abaddon: Podpisuję się pod tym wszystkim. Niestety ja nie jestem chuda. Ostatnio moja współlokatorka stwierdziła, że jest gruba, a ja "tak fajnie wyglądam" i przechodzi na dietę. Równie dobrze mogłaby na mnie narzygać. Też jestem wkurwiona, że się chce odchudzać. Boję się, że będzie dużo lepsza ode mnie. Będzie dobrze - ludzie już widzą, że jesteś chuda. Tamte nie dadzą rady. My nie zawsze dajemy, a co dopiero jakieś puste pindy. No stress, chudego :*
  • awatar coco99: Kilka lat temu babcia powiedziała do mojej kuzynki, że przydało by jej się z 10 kg przytyć, a ja jestem już okey. Pamiętam to do dzisiaj...Jeszcze jakiś rok temu były mi powiedział po napadzie i nie rzyganiu, że wyglądam jakbym była w ciąży ;-; Masakra.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
W idealny sposób używam Sudafed . Wczoraj 2 tabletki i od 3:30 nie śpię . Idę wstać (brzmi źle.) W domu Was poodwiedzam . To też dziwnie brzmi . Cóż.
 

 
Nie można powiedzieć, że się głodzę... bo nie czuję już głodu. Nie burczy mi w brzuchu. I to nie jest żart.
Nie chciało mi się kupować tuńczyka, bo za dużo wydałam kasy na książki i komiksy (w sumie z rozmysłem, żeby żałować bardziej na żarcie). Zjadłam wczoraj 3 suche chlebki z Wasy, czy czegoś tam i jabłko. A na dzisiaj już jabłka nie miałam.
Jutro nie zjem nic do powrotu do domu.
Bo złożyło się tak, że do wtorku od jutra mam wolne. Wolałabym nie mieć. Chociaż gdybym z nimi pojechała, to widzieliby, że nie jem. I tak nie widzą mnie jedzącej. Już nie. Na początku roku kupowałam sobie obiad. Potem na obiad jadłam orzechy. Potem drożdżówkę, czy bułkę.
Teraz nie jem obiadu. Ani kolacji, chyba, że jabłko, to obiadokolacja.
Z każdej strony słyszę i widzę rzeczy, które sprawiają, że trzymam się Any kurczowo i zawzięcie.
Dzisiaj słyszałam rozmowę 2 dziewczyn. Nie pamiętam dlaczego, ale zaczęły gadać o wadze. Ta bardzo chuda powiedziała, że waży 43 kg... Marzenie...
Potem dziewczyny z grupy. Ta jedna ma anoreksję. Mówiła, że waży 50 kg. Ale niechętnie. Podejrzewam, że kłamie. 50 to ja mogę teraz ważyć. Chociaż czuję się na 70.
Im gorzej czuję się psychicznie, tym grubszą siebie widzę.
Przykłady na ćwiczeniach z ludźmi, którzy tyją lub chudną.
Ciągłe przypominanie.
A ja siedzę tam i jestem przezroczysta. Słucham. I myślę tylko o tym... co zjadłam, co zjem, czy w końcu się zważę, kiedy zemdleję...
Mam już zajady. Brak witamin.
Trzęsę się czasem. Myślałam kiedyś, że to pląsawica. Teraz stwierdzam, że to pewnie brak magnezu albo to od nerwicy.
Nie wiem, ile gówien mam. ED, depresja, nerwica - to wiem na pewno. Jeszcze by się wiele znalazło, wszystko we mnie jest zjebane.
  • awatar FAT incognitus: Wiesz, im będzie gorzej tym więcej się tego znajdzie. Co gorsze- jest to na własne życzenie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ledwo wstałam. Jak zawsze. Nie zmienia się nic. Otwieram oczy, leżę, ale nawet spaść z łóżka nie mam siły. Idę, potykam się, wszystko leci mi z rąk. W swoim świecie. Jakaś baba mija mnie w drzwiach, niezdecydowana kurwa i potem słyszę "Najpierw się wychodzi!". Uhm, myślę, like I fucking care, bitch.
Zawroty głowy i cały zestaw w pakiecie. Kłamstwa i udawanie.
Serce akurat biło mi strasznie szybko. A pulsu w nadgarstku nie czułam. To jest niemożliwe, więc co ze mną się dzieje?
Wypiłam połowę soku z witaminami, bo muszę przecież chodzić jakoś na zajęcia. Dokupię jeszcze jakieś żelazo. Witaminy się kończą.
Jak ja wytrwam na piątkowym wfie?
Wcale się nie cieszę.
  • awatar Mileyyy: Codzienność kurwa..... Brak mocy, jak zawsze. Ana się cieszy i cię przytula a tobie jest kurewsko zimno. Pij dużo wody. Musisz być silna:*
  • awatar Mademoiselle Abaddon: Cukru z rana Ci trochę trzeba, ot co. U mnie naprzemiennie był stan ADHD i spania na zawołanie (dopóki nie zawalałam), a na deser bezsenność. Może też Cię czekają takie przyjemności - nigdy nie wiadomo, co ana dla Ciebie szykuje ;) Najgorzej i tak jest ze skupieniem. Co do tuńczyka w oleju, to podziwiam Cię, że chce Ci się chrzanić z odsączaniem. Zresztą ja mam tak dziurawą gębę, że jak jem, to zawsze się upierdolę. Ale może go chociaż spróbuję, jak mi się znudzi "sos własny". Być na diecie tuńczykowej i znać tylko smak jednej puszki. Co za wstyd.
  • awatar pozbawiona_ubrania: Doskonale rozumiem co czujesz :( Przechodziłam prze to samo jeszcze 3 lata temu... Dałam sie z tego wyciągnąć, przytyłam 14 kg... -.- Za co siebie nienawidze do tej pory... Ale teraz wzięłam sie za siebie i próbuję w zdrowy sposob wrocic do poprzedniej wagi ;) 3mam za Ciebie kciuki ♥ I zapraszam do siebie :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie mam już fizycznie siły. Nie chce mi się iść.
Siedzieć w ciszy.
Co mam zrobić.
Jak nawet nie chce mi się nie istnieć.
Niedobrze mi na myśl o sobie. Jak można być tak obrzydliwym kawałem mięsa.
Tak ciężko wstać z łóżka. Tak nieswojo pojawiać się gdziekolwiek. Wymuszać uśmiech. Wymuszać jakikolwiek ruch.
Osoba, która chciała, żebym dzwoniła, kiedy źle się czuję sprawia, że czuję się jeszcze gorzej.
Czekam, aż moje serce się zatrzyma.
  • awatar druggg: Odizolowujesz się... Znam to.
  • awatar Nestya: No coz, janczestomczuje sie tak samo jak Ty wiec nie wiem co poradzic. Pewnie niedawno mialas napad?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Weekend, wiedziałam. Trochę zjebany.
T_T
KURWA.
Bo trzeba jeść kanapkę na śniadanie, obiadek i może jeszcze kolację. FUCK.
Nawet nie chcę wiedzieć, ile to kalorii.
Jednak w poniedziałek wracam i znów będzie Bale. Zamierzam na nim jechać jakiś miesiąc. Pewnie będę rzygać tym tuńczykiem xD I jabłkami.
Potem przerzucę się na coś innego.
Otwieram szafę. Myślę-spodnie, do których kiedyś schudłam. Lowest weight.
Chwila prawdy.
Jedna nogawka, druga.
Zapinam się...
UNBELIEVABLE!
PASUJĄ.
"Nie spieprz tego, idiotko" - myślę po cichu.
  • awatar Paskudnik: http://www.perfekcyjne.pun.pl/forums.php Może Cię w jakiś sposób zainteresuje, forum Pro Ana, nie będziesz się czuła w ty całkiem sama. Zapraszam.
  • awatar Mademoiselle Abaddon: Cześć, jestem nowa, często czytam Twojego bloga, więc zdecydowałam się w końcu tu napisać. Podkradłam Ci dietę - zaczynam od jutra. Jakbyś miała ochotę za jakiś czas wbić i sobie poużywać na nowicjuszce, to zapraszam do mojego królestwa. A za Ciebie, Twoją dietę i czwórkę z przodu trzymam kciuki :)
  • awatar Nestya: no i zarąbiście! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Już 2 dzień Bale'a.
Czyli tuńczyk, jabłko, kawa, woda.
Jest mi dziwnie. Słabo, ale mam wciąż siłę. Nie wiem, jak to możliwe. Może to już tylko siła woli.
Dzisiaj pewna osoba mówiła, kto jest najchudszy z grupy. Oczywiście nie wymieniono mnie. A ja powinnam być najchudsza wszędzie, gdzie się pojawię. To ma być mój znak rozpoznawczy, jedyne, w czym mogę być jeszcze najlepsza.
Coraz ciaśniej zapinam pasek.
Coraz bardziej bolą mnie kości od siedzenia, czy leżenia na brzuchu podczas wfu...
Spodnie zwisają, nie mogę już w niektórych chodzić, bo wyglądają, jak worki.
Ile ważę? Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Waga zawsze mnie bardziej demotywowała, niż motywowała. Po prostu robię swoje. Ja muszę widzieć SIEBIE, odbicie w lustrze, a nie cyfry, które mało znaczą. Choć gdybym weszła na wagę i zobaczyła 4 z przodu, to bym umarła ze szczęścia. Jednak... pewnie nie zobaczę, więc nie zrobię tego. Ważne, że widzę realne efekty.


P.S. Ona jest hetero. Nawet nie bi. I ma kogoś. I'm fucked. Moje życie-porażka.
  • awatar Alice † Liddell: zobaczysz tą 4 na początku, zobaczysz :* zioło, acodi, nasen, olanzapina, depakina.
  • awatar ¢hטdα ♥: Zdecydowanie najważniejsze są efekty, które możesz zobaczyć : )
  • awatar Gość: jaj ty wytrzymujeez na tej diecie? 0: Moja dala takie rezultaty ale nie kazdemu da
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Stwierdziłam, że podam wreszcie przybliżone swoje wymiary. W końcu to blog o "odchudzaniu się", ja bym to nazwała powolnym samobójstwem, ale spoko. Niech będzie.
Nie będę podawać cyferek. Jak ktoś chce, to znajdzie.
Jestem wzrostu Evan Rachel Wood, ex Mansona.
I jestem od niej grubsza. x.X
Oto Evan:
  • awatar Mileyyy: @I ♥ Nutella: Moja kochana, co ty kurwa robisz z taka nazwa na blogach Any? Ja pierdole...... co sie tu dzieje.
  • awatar Mileyyy: Ona i tak jest chujowa, zostaw ja. Bedziesz od niej lepsza. Mnie to zawsze przynajmniej powstrzymywało by nie jebnac tego wszystkiego i iść na wielki obiad do restauracji.
  • awatar incognitus: @I ♥ Nutella: Napiszę to za właścicielkę- Wypierdalaj w podskokach. Hm więc wzrost masz idealny. Wagę też masz na pewno ładną. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Po co tłumaczyć, jak zero odzewu.
Fuck it, może wszyscy oprócz mnie są zmotywowani, żeby żyć.
Mój sukces tego tygodnia? Byłam na każdych zajęciach! Ani jednego wykładu nie opuściłam. Wow.
Jutro dodatkowe. Tak, w sobotę. Kurwa, w weekend wykład, na szczęście jednorazowo. Zamierzam na nim uczyć się na przyszły tydzień.
Przestało mi zależeć na ludziach, tych z roku. Znaczy... skoro i tak nie potrafię zatrzymać nikogo przy sobie, jestem introwertykiem i nie potrafię tego zmienić, choć próbowałam, to co mi pozostaje? Pieprzyć to. Zajmuję się sobą. Czytam, uczę się, idę gdzie chcę, robię, co chcę. Nikogo nie obchodzi, czy poszłam do domu, czy może nie żyję. Zawsze to ja przejmuję się bardziej, niż ta "druga strona". Miałam na początku roku koleżankę, pytałam się zawsze, czy wszystko ok, czemu jej nie ma, mówiłam, co było na zajęciach... ona po prostu odeszła do "grupy". Nie, żebym nie lubiła kogoś z roku (bo nawet osoby, które innych denerwują rozumiem i odbieram pozytywnie - wiem, że po prostu mają taki a nie inny charakter, a nie usiłują wszystkich wkurzyć), po prostu nie mam wspólnych tematów. Kto by chciał słuchać o moich problemach z jedzeniem? Jak mnie częstują, odmawiam. Już chyba dziwnie się na mnie patrzą. Ale, kurwa, nie zależy mi na żadnych pozorach. I tak nikt nie pyta, czemu nie biorę. Jak ich to nie obchodzi, to nie będę próbować nikogo przekonywać, że boli mnie brzuch, czy się zatrułam. Niech myślą, co chcą. Tak, mam ED i dobrze mi z tym.
Dalej. Kto się fascynuje gołębiami tak, jak ja? Ja je po prostu kocham, gdyby nie one, to byłabym tu zupełnie sama. Generalnie... mam też zupełnie inne poczucie humoru. I stwierdzam na domiar złego, że jestem wampirem energetycznym. To tłumaczy dlaczego, pomimo, że jestem uprzejma, pomocna i nikogo nie wkurzam, nikt do mnie nie lgnie.
Ugh.
W weekend było, że jestem za chuda. Same shit.
Niedługo zacznę dietę Christiana Bale'a. Jak któraś nie widziała "Mechanika", to polecam. Super film, widziałam go z 2 lata temu. I Bale świetny. Ta dieta to jabłko i puszka tuńczyka dziennie plus woda. No problem.
Wiedziałyście, że shmegeh nosi peruki? Nie ma prawie włosów, sama tak pisała ostatnio.


Efekty diety Bale'a...

  • awatar Alice † Liddell: rozumiem Cię. mam podobnie, tylko że ja niby też należę do "grupy", jednak czuję się oddalona od nich. nie powinnaś się nimi przejmować, to nie ma sensu. tak samo jak tłumaczenie im że masz ED, skoro ich to nie interesuje. trzymaj się tak jakoś kochana :*
  • awatar Gość: Jestem calkiem inna osoba niz ty a jednak cie rozumiem. Trzeba przyznac ze golebie sa fajne. Lubie na nie patrzec. Tez jestem wampirem energetycznym, ale ja raczej jestem prze ludziach, wiesz w grupie. Jestes pewna, ze chcesz zaczynac te diete? + moze bierz do niej jakies witaminy itp zeby nie skonczyc jak ta dziewczyna co nosi peruki.bo wlosow nie.ma. Uwazaj <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dobra, trochę się działo, wczoraj cały dzień byłam zajęta. Dzisiaj jadę do babci, ale wstęp tekstu już mam. Resztę prześlę, jak wrócę. Hopefully... ;_; don't be mad.

Zbyt dużo mówi się o motywacji. Wydaje się, że mniej więcej dwa razy do roku jakiś naukowiec odkrywa nowy sekret motywacji, który na zawsze
pozwoli nam pozostać zmotywowanymi do zrobienia wszystkiego, co tylko chcemy. Kupujesz te książki za każdym razem i czytasz motywujący
przekaz. Tak bardzo motywujące! Jesteś podekscytowany przez cały czas czytania! "HEJ LUDZIE! MAM MOTYWACJĘ!"

Później, budzisz się na nastepny dzień ekstremalnie zdemotywowany. Nie chcesz wychodzić z łóżka. Nie widzisz sensu w ciągnięciu tego wszystkiegio. Jesz za dużo cukru i stajesz się nieruchawy. Przestajesz zajmować się swoim hobby.

Czasem bycie zdemotywowanym, to takie 'eh', a czasem jest, jak najgłębsza, najciemniejsza odchłań piekła. W obu przypadkach, nic nie
zostaje wybudowane. My jesteśmy konstruktorami! Jeśli zbyt długo siedzimy bezproduktywni, umieramy. W którymś momencie zostajesz zmotywowany wystarczająco, żeby przeczytać coś motywującego. (skąd ja to znam)... To zadziała na, sekundę, czy minutę. Zanurzasz się w każdym jednym z najbardziej motywujących idei tego świata.

Później opuszczasz okno motywacji i zdajesz sobie sprawę, że nic się nie zmieniło. Przeczytałeś wszystko, co dotyczy motywacji - wiesz wszystko, ale dlaczego nie zmusza cię to do działania?!

Nic nie zrobiłeś.

Bez akcji, wiedza prowadzi tylko do frustracji.

Nie musisz czytać list "50 sposobów na zmotywowanie" lub przeglądać obrazków z cytatami. Nie musisz szukać idealnego zdjęcia na Tumblrze, żeby znaleźć motywację. Nie musisz czytać każdej książki. Nie potrzeba ci nieczego z zewnątrz, żeby się zmotywować w tej chwili.

Nie potrzebujesz tego artykułu.

Pokażę wam 7 Zabójców Motywacji, a potem dam wam broń, abyście ich zniszczyli.

Często mamy możliwość dostać to, co chcemy (w tym wypadku, zmotywowany stan umysłu) usuwając to, co nam przeszkadza. Upraszczamy naszą sytuację, żeby dostać szansę na wykonanie danej czynności.

Zanim dojdziemy do tego momentu będziesz bardziej wyczulony na to, co zabija twoją motywację i dostaniesz komplet narzędzi do wyeliminowania tego, co ci przeszkadza.

To długi post, więc idź na przód i pomiń wszystko, oprócz Zabójcy, który akurat ciebie dręczy. Tutaj jest ich lista w kolejności: niewdzięczność, zazdrość, niecierpliwość, obezwładnienie (overwhelm), bezczynność, utrata sensu i nic do stracenia (no skin in the game - nie znałam tego powiedzenia wcześniej xD).

Enjoy and Godspeed!

Niewdzięczność

Wdzięczność daje dostęp do życia w pełni. Zamienia to, co mamy, w wystarczające i więcej. Zamienia wyparcie w akceptację, chaos w porządek,dezorientację w przejrzystość. Może zamienić posiłek w ucztę, budynek w dom, obcego w przyjaciela. - Melody Beattie

Ten gość (niewdzięczność) jest trudny do zabicia. Codziennie muszę z nim walczyć. Kiedy niewdzięczność wkrada się do naszego życia, trudno jest cokolwiek zrobić, ponieważ tkwimy w przeszłości. Wszystko, co się wtedy liczy, to to, czego tu nie ma, a "powinno" być. Kiedy wreszcie
zabieram sie do pracy, robię to z żalem i to ssie. Praca staje się ciężka, zamiast być źródłem nowych doświadczeń.

Jeśli ten Morderca został pokonany, to wystarczy. Jeśli jesteś w stanie żyć w nieustającej wdzięczności, twoje życie będzie różowe, jak piekło (xD) (usłane różami, piekielnie?). Wyobraź sobie, że doceniasz swoje życie, to co masz, cały czas! To jak być zakochanym w życiu. Amor fati!

Ojciec chrzestny kreowania stylu życia, Tim Ferriss, powiedział kiedyś, że pisanie co rano listy tego, za co się jest wdzięcznym, to jedna z najbardziej przydatnych rzeczy, które mogą ulepszyć twoje życie. To słowa człowieka, którego pracą jest znajdywanie najskuteczniejszego elementu systemu.

Stawanie się wdzięcznym za swoje życie - takie, jakie teraz jest - to najwazniejsza rzecz, jaką możesz zrobić, aby działać produktywnie. Łatwiej jest pracować, kiedy jesteś wdzięczny za pieniądze, które pozwalają ci żyć.

W jaki sposób możemy to kultywować? Robiąc listy! Byłbym głupkiem, gdybym po prostu polecił wam zrobić taką listę. Każdy głupiec (i nie-głupiec) już to zrobił. Myślę, że znalazłem sposób, żeby odnaleźć wdzięczność, która się wam spodoba.
 

 
Wstalam z wielkim opoznieniem i stwierdzilam, ze bede dzisiaj produktywna. Mimo, ze nie poszlam na zajecia, a moje serce krwawi, bo jestem nieszczesliwie zaochana. I co innego tez krwawi, normalnie krwotok, jakiego jeszcze nie mialam, wiec postaram sie o zwolnienie z wfu... -.- Musze sie z wami podzielic czyms, co przeczytalam, zeby sie zmotywowac. Przetlumacze tekst i przesle w piatek, jak juz bedemiala dostep do kompa. Jakkolwiek niezywa bym sie nie czula, zawsze planuje, co.zjem. Ta obsesja nie minie, bo nad niczym innym nie mam kontroli. Oczywiscie nikomu nie jest przykro jak mnie nie ma. Bo w praktyce zawsze jestem,jak komorka bez zasiegu,Placebo metafora ...